Miotają mną ostatnio różne uczucia. Analizuję sobie wypadki do jakich zachodzi w Polsce i dochodzę do wniosku że zmarnuję swoje życie żyjąc w takim kraju. Nie będzie nic ciekawego z kraju gdzie cała prasa, a leżą teraz wokół mnie dokładnie wszystkie gazety codzienne jakie się w tym kraju wydaje, osiąga nawet nie standard brytyjskiego tabloidu w rodzaju Daily Telegraph czy Daily Mail. Tamte chociaż mają dużo zdjęć i można się z tych 100+ stron czegoś dowiedzieć. Tabloidy w polskiej wersji to przelewanie z pustego w próżne.
Cóż można oczekiwać od kraju gdzie dziennikarze i autorytety utwierdzają nas w przekonaniu, że jest ”normalnie”, podczas gdy żyjemy w operetkowej oligarchii, gdzie niektóre partie tkwią u władzy tylko dlatego że otrzymują dopłaty z budżetu do prowadzenia kampanii wyborczej. Tymczasem jakby ktoś normalnie chciał założyć partię, to nie ma szans, nikt o nim nie usłyszy, chyba że wydałby na kampanię w skali kraju co najmniej kilka-kilkanaście milionów.  
Przecież to jakiś bezsens, tak nie ma w demokratycznych krajach. Albo dotacje są już dla bardzo małych partii (jak w RFN, gdzie otrzymuje je kilkanaście komitetów wyborczych, a nie bodajże 5 list, jak w Polsce). Albo jest tak jak w Wielkiej Brytanii, gdzie poczta za darmo roznosi ulotki zarejestrowanych kandydatów i ruchów. W Polsce za darmo to można dostać kilka minut czasu antenowego w telewizji której wg statystyk niemal nikt nie ogląda, oraz parę minut w jeszcze mniej popularnym radio.  
Mamy w Polsce ustrój oligarchiczny. Nudny, otoczony bizantyjskimi instytucjami istniejącymi dla samych siebie, jak choćby owa państwowa telewizja TVP. To szczyt upadku wszelkich norm życia politycznego, co się wokół tej instytucji wyprawia. Owa państwowa stacja jest „publiczną” tylko z nazwy, rządzą nią operetkowi oligarchowie walczący ze sobą o władzę nad nią i zawierający abstrakcyjne sojusze dobitnie świadczące o utracie wszelkiej moralności i ideowości.
Kilka lat i będziemy mieli ostatecznego zwyciężcę tych salonowych walk, nowego „naczelnego wodza”, jak przecież było przed II wojną. Telewizja niezależna, z zarządem specjalistów, wybranych w jawnym konkursie przez jakieś ukonstytuowane gremium? Co to to nie. Nie w satrapii oligarchów. 
W normalnym demokratycznym kraju pojawiła by się partia która byłaby alternatywą do tego upadku. Ale nie w kraju gdzie demokracji po prostu nie ma. Gdzie o tym, kto się pokaże w rzekomo niezależnych prywatnych mediach, decydują różne zakulisowe siły, przyjaźnie, powiązania i interesy. Nikt przecież nie wyskoczy z kilku baniaków tak o sobie, by poprawić interes szarych Polaczków i dać im normalny ruch polityczny zamiast niekończacej się Wioski na Wiejskiej.
Intelektualny upadek mediów, praktyczny brak sektora nauki, którego najlepsze placówki to 4. czy 5. światowa liga. Tutaj się nic szybko nie zmieni. Misz-masz intelektualny w mediach panuje taki, że ludziom pióra się wydaje że obecny rząd jest liberalny, podczas gdy po zajrzeniu w szczegóły okazuje się że ci ludzie pospiesznie odkręcają liberalne reformy poprzednich ekip, reformy które podpiłowały nogi ich koryta.
Tabloidy donoszą iż jesteśmy technologicznym zaściankiem Europy. Przegoniła nas nawet Rumunia, za to my przegoniliśmy spośród 25 krajów jedynie mafio-kraj Bułgarię. Bułgaria to kraj o takiej scenerii, jakby na Okopowej w Warszawie pasły się krowy na środku skrzyżowania.  „Jeżeli wziąć pod uwagę samo wykorzystanie IT w administracji, to znaleźliśmy się na 103. miejscu wśród wszystkich 130 ujętych w zestawieniu państw”- donoszą polskie klony „Daily Mail”.
Polska dziś oferuje swoim mieszkańcom tragiczna jakość życia, miasta „spieprzone” do tego stopnia że nie znajdziemy w całej Europie nic podobnego jak stolica kraju, Warszawa- miasto bez centrum, niemal bez życia kulturalnego, z ogromym urban-sprawlem i setkami gated-communities. Ten kraj wygrzebie się najwcześniej jak ja już będę miał siwe włosy i wnuczęta. Patrzę po swoich kumplach- większość szuka szczęścia w Europie, na powrót do Polski zdecydowała się malutka część.
Myślałem nawet żeby mieszkać w Niemczech a pracować w Polsce, ale jest to trudne ponieważ zacofanie jest tak okrutne że przez granicę niemal nie kursuje transport zbiorowy, a jak już, to utyka w jakichś dziurach na jakieś XIX-wieczne „zmiany lokomotywy” (tylko jeszcze w Polsce ciągnie się małe pociągi osobowe 100-tonowymi lokomotywami). Samochodem zaś dojeżdżać niewygodnie i niebezpiecznie, przecież polskie drogi są drugie najniebezpieczniejsze w UE.
Polska jest, hi hi, pułapką. Może można się ustawić i zarabiać, ale osoby które nawet sporo zarabiają, nie mają i tak dostępu do współczesnej kultury nawet. Polska to kompletny zaścianek muzyczny czy kulturalny, nie tylko intelektualny.
Ja wiem że mówienie tak rozjusza polskie kompleksy, które są widoczne na każdym kroku. Ot, to pompowanie za grubą kasę jakichś zapomnianych kompozytorów w stylu Chopina, który karierę zrobił we Francji. Kto go dziś słucha, w epoce minimalizmu i postminimalizmu w muzyce klasycznej? Ten kraj nawet jak ma kasę to ja wywala zamiast na postęp to na konserwowanie jakiegoś archaizmu, jakiś „Rok Chopina”.
Najbardziej martwi brak mediów w Polsce, poza tabloidami. Czemu? Dlaczego? Gdzie są gazety codzienne? Gdzie jest polski „Die Zeit”? polska “Tageszeitung”?„The Independent”? „The Guardian”? „The Economist”? Czy Polska to kraj samych żuli, chavsów i buraków? Gdzie człowiek bierze gazetę do rąk i mu szczena opada? Gdzie najlepszym dziennikarsko kanałem jest nie ten publiczny, ale goniąca sensację prywatna telewizja?
Chciałbym publicznie wylać ten gar pomyj na łby polityków w tym kraju, ale nie mogę. Mój tekst nie trafi do tabloidu, nie powiem go w telewizji. Tak tu jest po prostu. Są w tym kraju mądrzy ludzie, jak widzę, ale zajęli się innymi, prozaicznymi rzeczami. Możliwe że po drodze był jakiś pałacowy zamach stanu? Może był to moment kiedy politycy przyznali sobie z budżetu dotacje dla swoich partii, co wyrżnęło nie mogącą z nimi konkurować ich polityczną alternatywę.  Co my zresztą o tym wszystkim wiemy?